
Sztuką w trenowaniu, ale także w trakcie zawodów, jest realna ocena naszego stanu zdrowia.
Wiele składowych wpływa zarówno na nasz wynik w tym najważniejszym dniu, jak i na efektywność sesji treningowych.
Poza danymi z naszych wypasionych urządzeń, kluczowym jest słuchanie własnego ciała. Tą umiejętność zdobywamy wraz z doświadczeniem jeśli nie ograniczamy się jedynie do liczb zrzucanych na aplikacje.
Mimo że wielu z nas odpuszczenie treningu, czy DNF w zawodach kojarzy się z czymś negatywnym, należy trzeźwo oceniać zyski i straty które taka decyzja przyniesie.
Jest wiele sytuacji które przekładają się na możliwości naszego organizmu do podjęcia danej jednostki treningowej.
Stres w pracy, nieprzespana noc, czy zwykłe przeziębienie mają wpływ większy lub mniejszy na sens realizowania przyjętych założeń sportowych.
Przy planowaniu treningów w rozkładzie np. tygodniowym, uwzględnijmy planowane weekendowe imprezy, stresujące dla nas zdarzenie w pracy o którym wiemy że będzie miało miejsce.
Nie wszystko jednak będziemy wstanie przewidzieć.
Czy jest jakiś schemat w sytuacjach nieprzewidywalnych.
Ważne jest by podejść do tematu z rozsądkiem.
Jeśli po nieprzespanej nocy, czy bardzo stresującym dniu w pracy możemy zrobić sobie dzień restowy – zróbmy to. Jeżeli nie, możemy spróbować treningu w strefie 2, nawet jeśli będzie to oznaczało chód, czy bardzo wolną jazdę. Istotne by kontrolować nasze samopoczucie, jeśli będziemy czuli dyskomfort, odpuśćmy całkiem.
Przeziębienie może wykluczyć nas z treningów ale nie musi.
Wszystkie te decyzje są bardzo osobnicze i wymagają doświadczenia pracy z własnym ciałem. Jeśli wszystko cię boli i nie możesz wstać z łóżka to odpowiedź powinna być zero jedynkowa. Jeśli czujesz się „się średnio”, że „Cię zbiera”, możesz spróbować. Tak jak wcześniej, bez interwałów i długich jednostek.
Zadbaj o właściwą termikę ciała i ściągaj ciuchy dopiero w ciepłym miejscu żeby się nie doprawić.
Jeżeli zaczynasz swoją przygodę ze sportem, lepiej odpuść i wróć gdy będziesz w pełni zdrowy.
W czasie zawodów, nasza realna ocena bywa często zaburzona czynnikami zewnętrznymi. Na ultra, trudno nie mieć momentów gdy organizm ma dość.
Pcha nas ambicja, czasem grupa w której jedziemy, ciągnie nas bliskość mety.
W tym momencie trudno o obiektywizm w ocenie własnego stanu zdrowia.
Dlatego kluczowy jest tutaj trening. To w jego trakcie możemy sfokusować się na naszym organizmie. Istotne jest by nauczyć się słuchać siebie.
Zrób czasem trening w zadanej strefie czy tempie, zasłaniając licznik, czy zegarek. Posłuchaj swojego oddechu, kontroluj go w trakcie treningu.
Jest wiele sposobów by tą naszą treningową samoświadomość pozyskać i wykorzystać, doskonaląc pracę którą wkładasz w każdy kolejny krok do Twojego celu.
To co powinno zakończyć nasze zawody, to zdecydowanie kwestie kontuzji, gdzie każdy kolejny krok będzie powodował jej pogłębienie. Objawy świadczące o złym stanie zdrowia naszego organizmu, zawroty w głowie, niepokojąca praca serca, bardzo złe samopoczucie zwłaszcza kiedy nie znamy przyczyn danej sytuacji.
Na zawodach BREJDAK Gravel w 2024 roku doznałem udaru słonecznego. Bóle i zawroty głowy, nudności, przyspieszony oddech w końcu brak możliwości przyjmowania pokarmów.
Zakończyłem po ok 260 km z 350. DNF był jedyną rozsądną decyzją, żaden medal nie jest wart stawiania na szali swojego zdrowia.
Ambicja jeśli nawet urażona, niech będzie podstawą do wyciągania wniosków pod przyszłe starty.
PS. Rok później, bez problemów medal trafił do kolekcji.